środa, 10 sierpnia 2016

Sesja Kiura i Lilii (Lokacja: Las)

Kiur
Pewnego dnia Kiur zadecydował, że odpocznie od miejskiego "zgiełku", a przeganianie obcych zostawi podwładnym i wybierze się na polowanie do lasu. Chart rozejrzał się i zaczął węszyć w powietrzu, licząc na coś, co zabije bez większego trudu. Mało było stworzeń, z którymi by sobie nie.poradził, ale kto wie? - los przynosi różne niespodzianki.

MG
-_-Wiatr wiał lekko w nos charta. Przyniósł mu masę starych zapachów, gdy nagle szczęście się do niego uśmiechnęło. Powiew przyniósł mu woń zająca, prawdopodobnie zagubionego, który kicał sobie niedaleko między drzewami. Jego noga była ranna, więc prawdopodobnie niedawno uciekł innemu drapieżnikowi. Czy Kiur wykorzysta okazję, aby łatwo zdobyć tą mięsistą kupę futra? -_-

Kiur
Tak! Szybko dostrzegł zwierzątko i pomknął za nim, zręcznie przemykając między drzewami. Zapach krwi go pobudził na tyle, że na moment otrząsnął się z wszelkich resztek lenistwa, chcąc po prostu jak najszybciej złapać kicające stworzenie w zęby.

MG
_-_ Zwierzątko usłyszało odgłos łap psa. Rzuciło się do ucieczki, lecz krwawiąca łapa w tym nie pomagała. Użył więc innej techniki. Zakręcał dużo i szybko, na tyle, na ile pozwolił mu ból. Po chwili jednak Kiur pochwycił w zęby zająca i szybko zakończył jego życie. Do nosa dotarł jednak inny zapach. O wiele ostrzejszy od woni gryzonia, którego miał w zębach. Doszedł do tego jeszcze zapach krwi. Wielkiej ilości krwi. Tego chart się nie spodziewał. Co ma zamiar zrobić? _-_

Kiur
Chart zatrzymał się, ściskając martwą już zwierzynę w pysku. Zmarszczył nos. Dotarła do niego ostra woń krwi, która nie należała do zająca, a czegoś innego, co znalazło się w pobliżu. Nie wypuszczając zdobyczy, pewnym krokiem ruszył w stronę, z której tajemniczy zapach był najintensywniejszy. Woń należała do dość rzadkich. Kiur nie przypominał jej sobie.

MG
-_- Kiur zmierzał prosto do miejsca, gdzie czaiło się na niego coś większego. To on jest teraz zającem. Rozejrzał się ostrożnie i jego oczom ukazał się... Wielki niedźwiedź! Pies instynktownie chciał rzucić się do ucieczki, jednak misiek był szybszy. Uderzył go mocno przednią łapą, przez co pies na chwilę stracił orientację i upadł. Na ucieczkę raczej nie ma szans, ale walczyć również będzie trudno. Co robisz, Kiurze? -_-

Kiur: Ogłuszenie

Kiur
Zamarł w miejscu, ujrzawszy niedźwiedzia. Częściowo było to spowodowane siłą uderzenia. Wypuścił zająca z pyska, przez moment zataczając się i czując krew płynącą po boku. Jednak czasu nie było wiele. Mając za sobą drzewo, a przed sobą niewiele miejsca, by się rozbiec, skoczył ku szyi niedźwiedzia, chcąc załapać dodatkowe sekundy, gryząc go i pozbawiając na moment wzroku.

MG
_-_ Niedźwiedź już chciał triumfować, gdy pies wgryzł mu się w szyję. Wiedział, że może tak zyskać chwilę, ale było to też bardzo ryzykowne. Pies wgryzł się w szyję niedźwiedzia, chcąc mocno go zranić, lub chociażby na chwilę rozkojarzyć. Jednak ten zamachnął się łapą, chcąc strącić psa. Jeśli pies nie zacznie atakować celniej, prawdopodobnie zginie w parę rund. Jednak nadal szanse na ucieczkę są nikłe. To co, atakujemy? _-_

Kiur: Ogłuszenie

Kiur
Szanse były. No. Ale dla ogłoszonego psa, który biegnąc na full skręciłby sobie kark na którymś z drzew? Kiur wiedział, że musi walczyć, mimo że słabł od otrzymanych już ran. Czy wiedzieliście, że taki misiek za zwierzyną potrafi biec z prędkością konia wyścigowego podczas gonitwy płaskiej na średnim dystansie? Ha! To teraz już wiecie. Ogłoszony Kiur warknął wściekle, próbując wczepić się zębami w skórę miśka tak, by złapać ją, równocześnie chroniąc się w ten sposób przed zasięgiem zębów i pazurów wroga.

MG
-_- Niedźwiedź był już rozwścieczony, ale wiedział, że lepiej się nie wycofywać. Pies słabł w oczach i mógł być niezłą przekąską. Nagle wgryzł mu się w skórę na brzuchu, chroniąc się przed jego atakami. Mimo, że pies ugryzł mocno i misiek osłabł, to nie dawał za wygraną. Próbował strącić psa łapą, chodź w tymczasowym ustawieniu było to ciężkie. Zamachnął się łapą, celując w bok. -_-

Kiur
Kiur zsunął się z miśka i z zamiarem ucieczki skierował w stronę wolną (przynajmniej na tę chwilę) od drapieżników. Najpierw jednak musi wydostać się z zasięgu groźnego stworzenia, a z tym może być problem zważywszy osłabienie. No! Był za piękny, by umierać! Wcale nie planował tak umrzeć, no. Być zatłuczonym i zeżartym przez miśka!? To niefajna śmierć dla przywódcy sfory. Miał jeszcze tyle do zrobienia... W tejże chwili jednak naprawdę bał się i myślał tylko o przeżyciu.

MG
_-_ Kiur rzucił się do ucieczki, jednak misiek zagrodził mu drogę i zamachnął się. Pies szybko uniknął ciosu. _-_
Nagle z za pleców miśka rozległo się warczenie. Lilia nie zamierzała patrzyć obojętnie na krzywdę innego psa i rzuciła się na kark niedźwiedzia.
Niedźwiedź próbował zrzucić z siebie suczkę, kręcąc łbem i wierzgając.


Kiur
Kiurowi nie pozostało nic innego jak znowu podjąć próbę ucieczki. Od tego zależało w końcu jego życie. Z nadzieją, że uda mu się wygrać, popędził, a przynajmniej spróbował popędzić w przeciwną stronę.

MG
-_- Kiur znów rzucił się do ucieczki, ale z krwawiącymi ranami nie było to łatwe. Niedźwiedź jednak nie chciał go wypuścić i pacnął go łapą w bok, przewracając zdezorientowanego psa. Jednak nie otrzymał żadnych obrażeń.
Lilia zaś dalej gryzła z całych sił kark miśka, który wciąż nie uwolnił się z jej zębów. Niedźwiedź uznał, że pora się zmywać. Łatwy posiłek okazał się mało łatwy.

Lilia
Suczka odczepiła się od futra niedźwiedzia, gdy ten wydał z siebie ryk zrezygnowania i zaczął pędzić w stronę głębi lasu. Lilia spojrzała jeszcze za nim, po czym podeszła do poharatanego psa i obwąchała go.
- Wszystko w porządku? Wyglądasz, jakby ten niedźwiedź chciał cię zjeść. - przechyliła łeb i spojrzała na jego rany. Nie są aż tak głębokie, raczej przeżyje.

Kiur
Jak się okazało, pech nie może być wieczny. W natłoku walki nie zauważył suni, która przybyła mu z odsieczą. Całe szczęście ten cholerny niedźwiedź sobie odpuścił, bo byłoby cienko z oboma psami. Kiur podniósł się do siadu, spojrzał na ranę na boku (nie ma tragedii - mogło być gorzej), na tę na głowie siłą rzeczy nie miał jak spojrzeć, dopiero potem zerknął krytycznym okiem w stronę suni. Wyglądała na zmartwioną.
- A nie chciał? - rzekł z pyskiem skrzywionym w ironicznym grymasie. - Dobry pomysł: wieszać się na niedźwiedziu! Cóż, twój brak rozsądku przynajmniej uratował mi skórę, więc raczej wypada bym podziękował.
Potrząsnął łbem, czując na nim krople krwi.
- Dziękuję - mruknął po chwili niechętnym tonem.
Bycie ratowanym przez kogoś to nie jest sytuacja komfortowa dla przywódcy.

Lilia
Lilia wiedziała, że jakby walka potrwała dłużej, to prawdopodobnie oboje by zginęli z łap niedźwiedzia. Dziękowała więc w myśli siłom wyższym, które skierowały drapieżnika do odwrotu. Słysząc słowa charta zmrużyła oczy.
- Dobry pomysł: walczyć w pojedynkę z niedźwiedziem! - odpowiedziała, imitując głos psa. Nie był zbyt sprytny, bo każdy wiedziałby, że lepiej choć spróbować ucieczki, zamiast gryźć na ślepo. Przecież taki niedźwiedź zmiażdżyłby mu głowę jednym kłapnięciem!
- Nie ma sprawy. Wolałabym nie być następna. - mówiła dość poważnym tonem, ale w jej głosie drżało rozbawienie. W końcu który normalny pies wdaje się w walkę z niedźwiedziem, w dodatku sam?

Kiur
- Nie pozwalaj sobie na zbyt wiele - warknął cicho Kiur. - Nawet z ranami doścignę cię w mgnieniu oka.
Tak. Ale twoim słabym punktem jest to, że gdy się rozpędzisz, to na byle pniaku skręcisz sobie kark. Dlatego potrzebujesz otwartych przestrzeni i dlatego musiałeś atakować, licząc na dezorientację tego miśka, przypomniał sobie biały przywódca sfory.
- I założę się, że nie wiesz z kim rozmawiasz. Jeszcze nie. Jestem Kiur - przywódca okolicznej sfory. - dodał dumnym głosem, ignorując kapiącą krew.

Lilia
- Pff. Z tymi ranami, to najwyżej się wykrwawisz. - mruknęła rozbawiona. On serio myśli, że Lilia jest głupia? On jest ranny, w walce szybko by się wykrwawił. Tym bardziej, że sunia ma dobrze wyćwiczony refleks. Mogłaby jeszcze dołożyć mu parę ran i w nogi!
- Przywódca sfory? To gdzie twoja flota, gotowa oddać życie za lidera? - dogryzła mu. Chart mówił poważnie i ona to wiedziała, ale można jeszcze trochę go podenerwować. - Jestem Lilia.

Kiur
- Lilia - powtórzył Kiur i bez zbędnych słów ruszył przed siebie - w drogę powrotną.
Nie miał o czym z nią rozmawiać. Czuł, że najlepszym wyjściem było po prostu wycofać się z godnością i iść wylizać rany w miejscu dalekim od ciekawskich oczu. Nie miał ani siły ani chęci użerać się z... no, całkiem ładna była - to trzeba przyznać, ale i tak, miał jeszcze ehm dużo do zrobienia.
- Ał - mruknął do siebie, czując ranę w boku.
Szybko jednak otrząsnął się, by iść dalej. Dosyć przygód na dzisiaj.

Lilia
- Ej, gdzie idziesz, panie przywódco? - mruknęła rozbawiona i lekkim krokiem dogoniła go. Wiedziała, że możliwe, że miał jej dość, ale trudno. Jakże przyjemnie było go denerwować. Ale cóż...
- Widzisz? Było się bić z niedźwiedziem? - spojrzała na nim wzrokiem "jesteś serio bardzo głupi". Las był miejscem, gdzie Lilia nie mogła czuć się bezpiecznie, ale mimo to uwielbiała go. Uważała, że jest to najlepsze miejsce świata i nic tego nie zmieni.

Kiur
- W miejsce, gdzie znajdują się psy, dla których wystarczy jedno moje słowo, a skoczą ci do szyi. - odpowiedział krótko.
Nie chciał atakować psa, który dopiero co uratował mu życie, ale powoli zaczynał tracić resztki cierpliwości. Jeszcze nigdy nikt nie ucierał mu nosa!
- Jesteś samotnikiem, prawda? - bardziej stwierdził niż zapytał.
Dawno już nie spotkał innej sfory, z którą mógłby iść na wojnę. Lilia była bardzo zuchwała i pewna siebie. No, zobaczymy.

Lilia
- Ooooh, to tak się odpłacasz za uratowanie twojego nierozważnego tyłka? - bardziej stwierdziła, niż spytała. Nadal sprawiało jej radość denerwowanie Kiura. Nie wiedziała, czemu. Ale miała zamiar jeszcze chwilę go podenerwować.
- Tak, jestem samotnikiem. I szczerze, nie pogardzę jakimś towarzystwem. - zarzuciła sugestią tak oczywistą, że zdziwiłaby się, jakby nie zrozumiał. Pan przywódca sfory ma dług u samotnego psa. To aż się prosi o to, aby ją do tej sfory przygarnął, no proszę was!

Kiur
- Mam ci zapłacić? - zapytał biały chart, ziewając. - Gdybym przyjął cię to sfory, to może nauczyłabyś się pokory. Tylko taką zapłatę mogę - nie! - CHCĘ ci oferować. Nic nie sprawi mi chyba takiej przyjemności jak patrzenie na CIEBIE wykonującą rozkazy.
Przyśpieszył kroku, krzywiąc się z bólu. Ta sunia... niech zna swoje miejsce. Była tylko samotniczką, on przywódcą sfory. Niedźwiedź nie ma tu nic do rzeczy. Przynajmniej tak starał się myśleć Kiur. Co innego, że każde nowe łapy w sforze się do czegoś przydadzą. Nawet gdyby jedynym pożytkiem z niej, było patrzenie jak musi zrezygnować z ciętego języka.

Lilia
Pff. Płacić? Nie, wystarczyłoby właściwie...
- Oj, nie oczekuj zbyt wiele. Nie będę ci codziennie usługiwać jak jakiś mały piesek, panie przywódco. - miała wrażenie, jakby chart się przełamał i zachowywał trochę bardziej w jej stylu. Czyżby wreszcie zaczął ją tolerować?
Lilia nie miała zamiaru być spokojna i z radością wykonywać każdego rozkazu. O nie, taka ona nie jest. Jakby nie patrzeć, to pies nawet jej o pomoc nie prosił, to ONA uratowała mu życie. Nie jakaś tam sfora, tylko właśnie ta suczka, której on miał dość. Ale sfora jest bardzo dobrą opcją. Tylko ona nie miała zamiaru być kolejnym, bezmózgim mięsem armatnim.
- Dołączę do tej twojej sfory, panie przywódco. - znów ostatnie słowa wypowiedziała z lekkim rozbawieniem. No cóż, będzie musiał ją znosić. Swoich słów nie cofnie.

Kiur
 Zobaczymy, kociuś, zobaczymy. - stwierdził borzoi z lekceważeniem wymalowanym na pobliźnionym pysku. - Idziemy na dworzec. Zobaczysz jakie brudy pozbierałem z ulicy.
Miał tu na myśli oczywiście psy. Nie należał przecież do tych, co w celu zdobycia pożywienia grzebią w kubłach na śmieci. Wkrótce dotarł do miasta. Na dworzec był jeszcze kawał drogi, ale ranny chart zamierzał ją wytrzymać mimo bólu i nadwątlonych walką sił. A Lilia niech się trzyma na baczności. Kochaniutka jeszcze nie wie za kim poszła.

Lilia
On na serio uważa, że Lilia zrezygnuje ze swojego zachowania na rzecz sfory? Phi! Chyba śni. Ale cóż, każdy woli co innego. Wydała z siebie ciche "pff" i przytaknęła lekko. Czyli pozna psy, które pozwoliły się traktować jak śmiecie przez jakiegoś rozpuszczonego charta? Matko, ratuj. Ona taką nie będzie, o nie. Nie da się tak łatwo zagiąć. Wytrzyma, już chociażby nawet na złość Kiurowi. Jeszcze zobaczymy, kto kogo ustawi.
/koniec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz