czwartek, 11 sierpnia 2016
Stara Farma
Pomiędzy miastem, a lasem mieści się mała, zniszczona farma. Stoi na niej jeden niewielki budynek, który kiedyś był zamieszkany, ale teraz popadł w kompletną ruinę. W przybudówce stoi samochód, który jest cały zardzewiały i w każdej chwili może się rozpaść. Po wschodniej i południowej stronie budynku mieszczą się dwa zarośnięte pola, na których kiedyś rosły plony. Budynek od północnej i zachodniej stronie jest oddzielony od lasu resztkami płotu, który jeszcze jakiś czas temu ogradzał całą farmę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
*Ktoś mi powie, czy moje sesją są przedawnione, czy nie?*
OdpowiedzUsuń-Zapraszam każdego (a w szczególności MG omoomomom)
Fortuna nie przywiązywała się do żadnego z miejsc, nie należała do sfory, gangu czy innych tego typu pierdół, po prostu, nikt ją jeszcze o to nie poprosił, a nawet gdyby, to czy by się zgodziła? Kobieta zmienną jest i lubi robić to na co aktualnie miała ochotę. A nie jakieś... zakazy, nakazy i wszystko dokładnie uporządkowane. Chaos i nieład, zero zasad! To jest to, co uwielbiała Fortuna, którą łapy zaprowadziły właśnie do starej farmy. Suczka rozejrzała się, powąchała swym wilgotnym nosem, a gdy nie wyczuła obecności jakiegoś stwora otworzyła swój wydłużony pysk a różowy jęzor zaczął zwisać z otwartych szczęk, kilka kropelek śliny kapnęło na podłoże. *Gorąc* pomyślała i truchtem udała się jeszcze bliżej ruin desek mając nadzieje że znajdzie jakiś cień.
^w wolnej chwili odpiszę jako MG ^^
UsuńTak się złożyło, że nie tylko Fortuna znalazła się wówczas w opuszczonym budynku. Każdy orze jak może - lisy, psy... nie ma znaczenia. Kieł gwałtownie podniósł łeb znad padliny, którą pożerał, wyczuwając intruza, psa. Był sporawym lisem o bujnym, rudym futrze, które w niektórych miejscach przecinały podłużne blizny. Nie był spokojnym typem.
OdpowiedzUsuń- To mój teren - warknął, widząc iż przybysz nie jest zbyt duży.
Do dużego nie podskoczyłby tak łatwo.
Kieł (lis)
SIŁA - 6
SZYBKOŚĆ - 5
HP - 50-10=40 (głód + niewyleczone obrażenia)
Fortuna przekręciła swój łeb spoglądając na rudawą formę, która prawdopodobnie była lisem. Okropny obrazek nędzy, co nie sprawiało że suczka nie czuła się inaczej, cały czas to samo. Nie zrobiło jej się przykro, nie współczuła mu, tylko patrzyła się swoimi jarzącymi ślepiami na lisa.
OdpowiedzUsuń- Kogo my tu mamy? Twój teren? Nie wiedziałam, jednak.. wiesz jesteś też na moim terenie, cały świat jest mym terenem a wszechświat! Wszechświat mi sługą, miło cię poznać! Jestem Fortuna, jednak możesz mnie nazywać panią tego nędznego świata, cóż dawno nie byłam na przedmieściach , dobrze jest wrócić! - zaczęła kłapać dziobem, nie zwracając uwagi na zagrożenie, które widać było gołym okiem, kiedy ta zaczęła okrążać lisa, patrząc swymi oczami na farmę, miło tu... Nie czuła niebezpieczeństwa, które stanowił Kieł, myśląc że życie to jakaś skomplikowana gra i że nic nie dzieje się tutaj na prawdę! A było inaczej?
*ej* szepce *koty/psy/zwierzaki nie wiedzą, co to wszechświat <3*
OdpowiedzUsuńKieł prychnął, słuchając całej tej niedorzecznej tyrady wypływającej z pyska Fortuny. Był głodny, zdenerwowany, nie pogardziłby dodatkowym kąskiem. Jednakże psowaty nie je psowatego. Tabu. O to się nie martwcie, kochani. Z nieufnością spoglądał na przybyszkę, jeżąc futro na grzbiecie.
- Zamkniesz się łaskawie? Ach, kolejna wariatka przychodzi po żarcie. - jęknął prawie teatralnie. - Gdzie ty żyjesz, kochana? Suń się lub sam cię przesunę. No, idź i powiedz to komuś innemu.
Rudy ogon kilka razy przeciął powietrze. Dosyć tego.
To był jego teren i tylko jego, a słowa z pyska Fortuny nie miały sensu. Kieł napotykał już takich, źle kończyli.
*Ciiii, no to będzie Panią Świata*
OdpowiedzUsuńFortuna nadal nie zwracała uwagi na słowa płynące z paszczy lisa, którego zachowanie najwyraźniej świadczyło że już niedługo nie wytrzyma, słysząc ostrzegawcze warknięcie poruszyła dziwacznie uszami, a następnie zaśmiała się głośno, nie robiąc nic a nic z pogróżek. Można by było pomyśleć że Fortuna jest w jakimś stopniu tępa lub głupia, jednak nie... suczka czerpała z tego jak największą ekscytację, biorąc to oczywiście nie na poważnie, lecz igraszkę.
- No proszę, proszę, proszę! Ktoś tu niesłusznie osądza innych co? Nie... nie, nie... wiem czego chcesz, cóż trudno się dziwić skoro ja wiem wszystko! Słuchaj, inaczej się sprawy rozwiązywało niż przesuwanie kogoś, no a jak wiesz trudno dobrze bawić się samemu! Znam miejsca, gdzie można złapać dużo pożywienia, i nawet sama mogę zapolować! - jednakże jakie ma z tego powodu korzyści? Czy w ogóle jakieś ma? Oczywiście, jednak niestety tylko Fortuna wiedziała dokładnie jakie. Może nie do końca normalnie jednak zawsze coś, prawda?
- Co mi do tego... - wtrącił się lis, westchnąwszy z dozą prawdziwego aktorstwa. - że znasz? Tutaj każdy radzi sobie sam, kochana. Jesteś z daleka, nie?
OdpowiedzUsuńNajwyraźniej nie znała zasad gry. Kieł był stworzeniem terytorialnym, ale nie bezmózgim zabijaką. Jeśli trza będzie ugryźć, to on ugryzie, naprawdę. A jeśli nie, to nie - krótka piłka.
- To mój teren. Przeszkodziłaś mi w posiłku. Jeśli jesteś głodna lub zmęczona, to wiedz, że my WSZYSCY jesteśmy. - wytłumaczył. - Widzę, że warczeniem się ciebie nie pozbędę. Skąd jesteś?
Wbił wzrok w przybyszkę.
- Czyli nie chcesz mojej pomocy, cóż ale pamiętaj, że trudno tworzyć zakłady, umowy gdy inni wciąż przegrywają i się mnie boją! Mojej mocy władania! Cóż dziwne że jestem samotniczką, zazwyczaj odpadają zbyt szybko, przecie to nie jest trudne, chodzi tylko o jedzenie! Którego i tak jest dużo! A ja podróżuję, po świecie, byłam wszędzie! Las, miasto przedmieścia, oczywiście że jestem stąd. - Fortuna owszem znała zasady gry... jednak SWOJEJ gry, która znacznie może się różnić od tej, którą na myśli miał Kieł, a że to akurat on pojawił się na jej drodze... zawsze mogła przecie zaatakować, zabić... jednak co by z tego miała? Satysfakcję? O nie, nie znacznie za szybko! Ona musi go jeszcze przekabacić na swą stronę, by grał jej zasadami.
OdpowiedzUsuń- Głupio jest przekonywać innych by cię "lubili", więc po co rozmawiać z takimi? No właśnie po co? By móc rozwiązywać dylematy, problemy tego świata! Ba może oni będą bardziej inteligentni i rozwiążą twe problemy? Kłamstwo zadziała! I nie jestem głodna! Mam przecie wszystkiego pod dostatkiem, tam daleko, jednak chyba nie twoja liga rudzielcu! - potok słów wylewających się z brązowej mordki najwyraźniej nie miał końca, bowiem suczka wzięła głęboki oddech napełniając swe płuca ciepłym powietrzem, usiadła jeszcze wygodniej. Zapowiadała się dłuuga rozmowa.
Lis siedział na tyłku, powoli (jakże trafne to słowa co do czasownika) słuchał, co ekscentryczna rozmówczyni miała mu do powiedzenia. Prawda była taka, że jednym uchem zasysał, a drugim wypuszczał, przynajmniej dając wrażenie, że względnie obchodzą go słowa suki.
OdpowiedzUsuń- Podsumujmy: czego chcesz? - przekrzywił łeb, otwierając pysk.
Nie był pewien czy przypadkiem już nie zadał tego pytania, ale gładką czy niegładką formą wypowiedzi jakoś nigdy się nie przejmował.
- Bo jeśli nic nie chcesz, to odejdź stąd. Nie mam nic, wszyscy jesteśmy tak samo głodni. - wypowiadając ostatnie zdanie, ponownie podniósł ton głosu.
C'mon, niespecjalnie chciało mu się rozszyfrowywać tajemnicze wypowiedzi Fortuny.
- Problemy tego świata rozwiążą się same. Mnie obchodzą tylko moje własne. - podrapał się za uchem.