czwartek, 28 lipca 2016

Galeria Handlowa

Monumentalny budynek o wielu wejściach i wielu zakamarkach, który niegdyś przyciągał tłumy ludzi. Teraz świeci pustkami, witając nieliczne stworzenia. Wśród okolicznych panują nawet plotki, że miejsce jest nawiedzone, nikt jednak tego nie potwierdził. Dookoła widać mnóstwo zaniedbanych sklepików, kawiarni, ławek nadgryzionych zębem czasu i pozostałości po sklepowych wystawach.

20 komentarzy:

  1. W ostatecznym rozrachunku nie wiadomo, czy opuszczona galeria handlowa była bardziej nawiedzona od samca. Zajeżdża metaforą. Wtedy czuł się tak jak fundamenty tej konstrukcji, wyrzucony z pamięci. A nawet odnosił wrażenie, że towarzyszące mu uczucie samotności było w tym miejscu potrzebne. Z chrzęstem zastałych kości wskoczył na połamaną ławkę i zawisł na niej w doprawdy dziwnej pozycji. Zwiesiwszy łeb, oddał się kontemplacji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Blask był zmęczony. Po zakończonym brakiem sukcesu polowaniu poczucie, że decyzja o zamieszkaniu w mieście była błędem, wzrosło. W lesie nie musiał się przed nikim chować, zwierzyna była obfitsza niż wśród budynków, a poza tym nie trzeba było uważać, by nie trafić łapami na szkło. Ujrzawszy przed sobą psa, zamarł. W jego głowie pojawiła się chęć ucieczki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Taktyczny odwrót byłby czymś niedorzecznie głupim, bo powszechnie wiadomo, że goni się tego, który ucieka, a samiec nie miał skłonności do wszczynania bójek. Pies przewrócił się na grzbiet i natychmiast kichnął z powodu kociej sierści, która wpadła mu do nosa. Jego górna warga uniosła się do dołu (wgl da się unieść do dołu? XD), bo leżał brzuchem do góry, ukazując rząd białych kłów. Ale żaden warkot nie wydostał się z jego gardła.

    OdpowiedzUsuń
  4. - Uhmmm... Witaj. - mruknął grubasek, widząc psa przewracającego się na grzbiet.
    Przynajmniej zdawał się być w dobrym humorze lub... przynajmniej znośnym.
    - Jestem Blask - dodał po chwili, nie mając niczego innego do powiedzenia.
    Gdyby znał jakieś przekleństwa, to pewnie krzyczałby je w duchu. Trafić na psa będąc totalnie samemu? Kiepsko. Trza liczyć tylko, że Gremzan ma dobre zamiary.
    - Miło poznać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Poczuł jak drętwieją mu sterczące w powietrzu łapy. Zaczął nawet myśleć, czy by nie poprosić kota o pomoc przy obróceniu się, ale zaraz zrezygnował. Pies wolał umrzeć, przechodząc podłą gehennę, niż splamić swój honor, serio. Zastrzygł jednym uchem, gdy dotarły do niego słowa samca. - Dzień dobry - Kątem oka zerknął na niego ze znudzeniem.

    OdpowiedzUsuń
  6. - Ugh, dobra. Przez chwilę serio myślałem, że chcesz mnie zjeść. - mruknął kocur bardziej do siebie niż do Gremzana. Obejrzał się na psa. Nie wyglądał na... w pełni zdrowego. Huh, ale prawie żadne zwierzę w okolicy nie wyglądało na zupełnie zdrowe. Nawet Blask zaczął tracić warstwę zbędnego tłuszczyku, która od wielu miesięcy była jego nierozłącznym towarzyszem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie zdążył powstrzymać krótkiego parsknięcia. Sam z siebie przekręcił głowę, żeby objąć kota obojętnym spojrzeniem migoczących ślepi. Zgubił gdzieś instynkt, bo powiewało mu, czy rozmawia z kotem czy z niedźwiedziem. Głośny trzask dobiegł spod jego grzbietu, po czym ławka, na której dotąd spoczywał, ugięła się i pies z łomotem wylądował na betonie. No bo jednak lekki to on nie był.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej. Byłoby to nawet trochę śmieszne, gdyby wilczarz nie mógł go zeżreć w każdej chwili. Ale Blask dobrze wiedział, że goni się to, co ucieka. Wszelkie próby wycofywania się.musiały być bardzo ostrożne.
    - Uh, kiepska konstrukcja. Nie mam pojęcia, po co... - wskazał pyskiem na pozostałości ławki. - Ktoś stawiał tu to dziwactwo.
    Siłą rzeczy nie miał prawa pamiętać ludzi. Urodził się na wiele.po ich zniknięciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy wstawianiu usuń ktoś te kropki xD TO WKURZA XD

      Usuń
  9. Pozbierał się z ziemi, przybierając nieco naburmuszony wyraz pyska. Otworzył mordę, żeby coś powiedzieć, ale zemdliło go tak nagle, jak nagle łapie atak serca. Znowu miał nawrót i jedyne o czym marzył to roztrzaskać swój łeb o cegłę. Ale nie ruszył się, tylko zamknął jedno oko. Może to jakieś dziwne przyzwyczajenie. - Dzień dobry - zdołał mruknąć. Chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, że już się przywitał.

    OdpowiedzUsuń
  10. - Uhm... witaj. - odpowiedział skołowany Blask, patrząc gdzieś na bok.
    Ten pies był dziwny, pewnie chory. Kocur widział już w swoim życiu kilka takich zwierząt. Słabe na ciele, a w głowach sałatka owocowa - oba czynniki zapewne spowodowane chorobą.
    - Ładny dziś dzień - dodał, nie mając co powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Odchylił rozwarty pysk, oddychając ze świstem. Nozdrza psa otwierały się w nierównym tempie. Bardzo powoli uniósł wzrok w górę, gdzie w suficie ziała dziura wielkości spodka UFO. Czarne niebo zasnuły tak samo czarne chmury, zupełnie jakby zbierało się na deszcz. - Ładny - zgodził się, patrząc z powrotem na kota. - Dzień d... - w porę ugryzł się w język. - Ktoś ty?

    OdpowiedzUsuń
  12. - Blask - uśmiechnął się kot, nareszcie mając pytanie, na które mógł odpowiedzieć.
    Z tego faktu czuł się nawet trochę lepiej.
    - A wędrowiec po prostu. Z okolicy. - dodał chwilę później. - A ty?
    No, i jemu wypadało zapytać w końcu o imię psa. I tak już bardziej obcy nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzucił kotu nieco uważniejsze spojrzenie. Popielata mgła zasnuła mu oczy, co chyba było skutkiem przewlekłej choroby. Gdyby się tak zastanowić... - Ja cię znam! - wypalił, mimo że język plątał mu się w pysku.

    OdpowiedzUsuń
  14. - Naprawdę? - zdziwił się bury kocurek.
    Nie przypominał sobie wcześniejszego spotkania z tym dziwacznym i chorym czworonogiem. Wprawdzie nie sięgał pamięcią bardzo daleko, ale był tego prawie pewny. Na pewno zapamiętałby tego psa.
    - Może mnie z kimś mylisz, kolego? - zasugerował Blask po krótszej chwili namysłu. - Po okolicy kręci się wiele burych kotów. Nie jestem wyjątkowy.
    Wskoczył na jeden z przytwierdzonych do podłoża kubłów na śmieci, wpatrując się w Gremzana.

    OdpowiedzUsuń
  15. W milczeniu pokiwał głową, kiedy widok zaszedł mu kolorowymi mazajami. Tymczasem pomyślał sobie, że kot nie wie, co gada. - Ja mam świetną pamięć! Niemożliwe, abym cię z kimś pomylił - prychnął, zerkając nań spode łba. Teraz nie musiał pochylać głowy, bo obaj mieli oczy na tym samym poziomie.

    OdpowiedzUsuń
  16. - Oh - mruknął zakłopotany kocur. - Przypomnisz mi zatem swoje imię?
    Nie przypominał sobie, by wcześniej o nie pytał.
    Huh, pies nadal zapierał się przy fakcie, że jakoś go zna. Blask był za to pewien, że Gremzan pomylił go z jakimś innym kotem. Przynajmniej nie ma złych zamiarów, pomyślał siadając wygodniej na koszu lub przynajmniej próbując - z jakiegoś powodu czuł się dość sztywno, może ze zdenerwowania.
    - Jesteś stąd czy przechodzisz po prostu?

    OdpowiedzUsuń
  17. Poruszył się na zadzie, żeby usiąść w bardziej komfortowej pozycji, bo miał wrażenie, iż to jeszcze nie koniec rozmowy. Udając, że usilnie nad czymś duma, zmrużył oczy i ich złoty blask nieco przygasł. - Gremzan - powiedział po prostu, patrząc wprost na samca. Dalej już milczał, bo nie chciał rzucić jakiejś uszczypliwej uwagi odnośnie nadmiernej ciekawości swojego rozmówcy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tonący i brzytwy się chwyci. A w tym wypadku kot podczas rozmowy z psem będzie ratował się setką pytań mniej lub bardziej mądrych (głupich ponoć nie ma). Wprawdzie Gremzan był spokojny, ale z psami nigdy nic nie wiadomo, nie?
    - To ja już pójdę, kolego. - odrzekł Blask, przechodząc na ławkę obok. - Nie będę niepokoił.
    To mówiąc, pożegnał się z wilczarzem i skierował się w stronę jednego z wielu wyjść opuszczonej galerii handlowej...
    /napisz ostatni kom i kończymy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jego spekulacje nie sprawdziły się, bo rozmowa skończyła się niemal tak szybko, jak pomyślał, że będzie trwać wieczność. Moment patrzył na oddalającego się kota. Wepchnął swoje cielsko pod ławkę, która wcześniej zawaliła się pod jego ciężarem. Zostanie tu na czatach.

    zt

    OdpowiedzUsuń