piątek, 22 lipca 2016
Jasna Grota
Jedno z najjaśniejszych miejsc w tym miejscu, co prawda by
tam się znaleźć trzeba wejść pod ziemię, ale nie wiadomo skąd bierze
się tu światło i to całkiem sporo, w grocie góruje zieleń, roślinom nie
zajęło długo by tu dotrzeć, można zauważyć pod warstwą roślin skały
które kiedyś można było zobaczyć bez głębszego przyglądania się.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Pióro zaszedł do groty, żeby schronić się przed deszczem, który od jakiegoś czasu padał sobie w najlepsze i nie miał zamiaru przestać. Kiedy lisek wszedł do groty nie pozostała na nim nawet sucha nitka. Rudzielec rozejrzał się i z zadowoleniem stwierdził, że nikogo tutaj nie ma. Nie miał teraz ochoty na ucieczkę w taką pogodę. W grocie było dosyć wilgotno, ale jakoś dało się z tym żyć. Pióro podszedł do jednego z ciemniejszych miejsc w grocie i obejrzał je uważnie. Nie znalazł żadnych ostrych kamieni oraz innych rzeczy, które uniemożliwiłby mu wygodne ułożenie się w tym miejscu tak więc położył się tam i po chwili przysnął sobie.
OdpowiedzUsuńSrebrna również uciekała przed deszczem. Patrolowanie terenu trochę nie wyszło, więc zamiast wrócić do obozu, postanowiła zostać tutaj. Weszła do jaskini i rozejrzała się. Oho. Zauważyła jakiś kształt, oddychający w kącie. To był... Lis. Może nie będzie miał za złe, jak kotka chwilę tu posiedzi? W końcu chce się tylko schronić przed deszczem, to nic złego...
OdpowiedzUsuńZrozumiała po chwili, że zwierzę śpi. Postanowiła więc bezszelestnie usiąść przy wyjściu i czekać, aż deszcz skończy padać.
Pióro obudził się kiedy usłyszał grzmot. Poderwał się i rozejrzał dookoła. W tym momencie gdyby potrafił uderzyłby się w czoło.
OdpowiedzUsuń-Ty idioto. Przecież jesteś w grocie. Tutaj burza cię nie dopadnie.-Powiedział sam do siebie. Już miał z powrotem się położyć kiedy przed wejściem zobaczył jakąś sylwetkę. Światło, które było w grocie umożliwiło liskowi dokładne ocenienie z kim ma do czynienia i czy znowu wpakował się w jakieś kłopoty. Na jego szczęście nie był to kolejny pies lub coś groźniejszego. Przy wyjściu siedziała kotka. Pióro pomyślał, że pewnie też schroniła się przed deszczem. Najpierw chciał do niej podejść, ale przypomniał sobie jak on reagował na niespodziewane spotkanie tak więc postanowił nie zbliżać się niespodziewanie. Pióro postanowił po prostu usiąść i poobserwować.
Grzmot rozległ się poza jaskinią. Dźwięk odbił się parę razy od skał i ucichł. Burza. Po prostu pięknie. Nagle usłyszała odgłos pazurów na skale. Czyżby lis wstał? Moment później jej podejrzenia się sprawdziły. Usłyszała, jak mówi do siebie. Postanowiła jednak dalej siedzieć niewzruszona. W końcu jakby chciała rozmawiać, to mógłby to odebrać jako zabranie mu kryjówki. Jednak poczuła na sobie jego wzrok. Odwróciła głowę w jego stronę i przechwyciła jego spojrzenie. Patrzył na nią.
OdpowiedzUsuń- C-cześć... Nie przeszkadzam ci? Chciałam się tylko schronić przed deszczem... Jak przestanie padać, to już mnie nie ma. - próbowała mówić spokojnie, ale głos lekko zadrżał jej na początku. Nie było dobrze, lis mógłby wykorzystać pogodę i w spokoju ją upolować.
Lisek przekręcił głowę w pytającym geście. Wyraźnie słyszał to początkowe zająknięcie. Zdziwiło go to bardzo, bo zwykle to on był tym który się boi.
OdpowiedzUsuń-Cześć... Czemu miałabyś mi przeszkadzać?-Zapytał zdziwiony.
-Czemu tak się boisz?-Dodał po chwili.
Pióro był jeszcze bardzo młody i nie rozumiał wielu rzeczy. Jedną z tych rzeczy było mianowicie to jak można bać się takiego małego i słabego lisa jak on. Dorosły lis jest powodem do strachu, ale on nie był dorosły.
Pióro usiadł i wpatrywał się w kotkę niczym w obrazek. Może ona mu coś wyjaśni? Wyglądała na bardzo doświadczoną. Na pewno coś wie. Nagle w głowie liska zaczęło się rodzić mnóstwo pytań.
-Wyglądasz mi na taką co dużo wie! Wytłumaczysz mi może dlaczego niektórzy przede mną uciekają? Albo dlaczego krzyczą na mój widok? Przecież ja jestem taki mały. To chyba ja powinienem uciekać prawda?-Rudzielec zaczął wylewać z siebie potok słów. Nie mógł się powstrzymać swojej ciekawości więc zadawał pytania jakby strzelał z karabinu maszynowego. Nagle lisek ucichł. Przecież dopiero co zobaczył tę kotkę. Pewnie nawet nie będzie chciała odpowiedzieć na jedno pytanie, a co dopiero na te wszystkie. Lisek schylił lekko głowę. Był zawiedziony, że najprawdopodobniej nie dostanie odpowiedzi na dręczące go pytania.
- Myślałam, że to twoje schronienie, nie chciałam ci przeszkadzać. - odparła, po czym spojrzała na zewnątrz. Pogoda nie zamierzała się zmienić. Srebrna westchnęła i usiadła przodem do liska. Zignorowała drugie pytanie i zawiesiła wzrok na jakiejś skale. Nawet tu ładnie. Nagle z pyszczka młodego lisa zaczęły wylatywać pytania, strasznie szybko i strasznie dużo. Usłyszała... Komplement? Nie wiedziała, czy interpretować to jako to, że wygląda na mądrą, czy na starą. Meh.
OdpowiedzUsuń- Inni mogą przed tobą uciekać, albo się ciebie bać, bo jesteś drapieżnikiem. Mógłbyś pokonać niejednego kota, czy dość małego psa. A jak urośniesz, to pewnie i takiego dorosłego, sporego psa mógłbyś powalić. - westchnęła. Koty nie wzbudzają strachu. Nikt się ich nie boi, są nisko. Ale taki kot może wyrządzić więcej szkód, niż niejeden pies...
-Naprawdę?-Zapytał się Pióro spoglądając na kotkę z niedowierzaniem. Jakoś nie mógł uwierzyć, że ktoś tak chuderlawy jak on mógłby upolować cokolwiek poza myszą, ptakiem czy zającem. Lisek zaczął zastanawiać się chwilę. Może jednak naprawdę tak jest? Nie. To jest niemożliwe.-Chyba coś mi tu ściemniasz. Przyznaj się. Opowiadasz mi jakąś bajkę.
OdpowiedzUsuńTo brzmiało dokładnie tak. Jak bajka... Opowieść, którą opowiada się małym dzieciom, żeby zasnęły. Nie może to być powód, przez który niektórzy się go boją. Gdyby był drapieżnikiem to chyba zachowywałby się inaczej prawda? Koniec z tymi bajkami. Teraz Pióro chciał usłyszeć prawdę!
-Nie chciałem, żebyś opowiadała mi jakieś niestworzone opowieści!-Oburzył się.-Chciałem dowiedzieć się czegoś prawdziwego!
Zadrżała. On uważa, że to są bajki? No cóż... Chciała mówić łagodnie, ale widocznie musiała mówić szczerzej...
OdpowiedzUsuń- Lisy są bardzo niebezpieczne. Część z dorosłych lisów jest bardzo brutalna w walce, kradną jedzenie, czasem nawet młode innych zwierząt. To są okrutne jednostki do zabijania. Oczywiście jest ich dość mało, ale są... - powiedziała niepewnie. Pewnie znowu jej nie uwierzy, ale trudno. - Ty jesteś z tego samego gatunku, co one. Prawdopodobnie inni boją się, że jesteś taki straszny, jak te mordercze.
Lisy okrutnymi jednostkami do zabijania? Czy ona sugeruje, że lisek urodził się tylko po to, żeby wyrosnąć na mordercę? Nie! To nie może być prawda.
OdpowiedzUsuń-Ja nie jestem taki!-Krzyknął. Nie życzył sobie, żeby ktoś nazywał go złodziejem lub mordercą. To tak jakby niewinną osobę wsadzić do więzienia. To było po prostu niesprawiedliwe. Pióro w życiu nie skrzywdził nikogo chyba, że w obronie własnej, ale przecież tak postąpiłby każdy jeśli nie miał by innego wyboru prawda?-To niesprawiedliwe, że boją się mnie tylko dlatego, że jestem...lisem.
- No cóż, mówiłam, że są wyjątki. I ty widocznie takim jesteś. - odparła dość spokojnie. Zdziwiła się, że jest w niej ten spokój. W sumie mogłaby w tym momencie po prostu uciec, ale chciała uspokoić młodego liska.
OdpowiedzUsuń- Słuchaj, to, z jakiego gatunku pochodzisz, nie oznacza, że masz być taki, jak reszta. Po prostu ktoś ma złe doświadczenia z lisami i wtedy się boi. Tak samo jak jakieś zwierzę zostanie zaatakowane w lesie, to zaczyna się lasu bać. To nic złego. Jeśli pokażesz, że ty jesteś inny, lepszy, to wszyscy cię polubią. - łoł. Dużo powiedziała. Nawet bardzo dużo. Nigdy aż tyle nie powiedziała w jednej wypowiedzi. Znaczy... Pewnie były dłuższe, ale nie zwróciła na to uwagi.
Lisek pomyślał chwilkę. Jak mógłby pokazać, że nie jest groźny. Przecież niektórzy nawet nie dadzą mu nic powiedzieć. Pióro spojrzał na... Czekaj... Przecież nawet się nie przedstawił! I on chce próbować coś zrobić z tym, że niektórzy na jego widok uciekają jeśli nawet nie przedstawił się nowo poznanej osobie?
OdpowiedzUsuń-Tak w ogóle...Jestem Pióro.-Powiedział robiąc zakłopotaną minę. O matko kolejna wtopa może zostać dopisana do listy.
Przedstawił się. Dobry początek.
OdpowiedzUsuń- Jestem Srebrna. - odpowiedziała spokojnie. Uśmiechnęła się lekko. Lisek wyglądał na takiego bardzo upartego. Takiego, co dąży do celu, nawet, jeśli nie musi. Przynajmniej tak wyglądał w oczach kotki po tym, co się stało.
- Jesteś... Sam? - spytała po chwili.
Pióro kiwnął głową w odpowiedzi. Kiedyś myślał, że samotne życie jest dużo lepsze niż w stadzie bądź większej grupie. Teraz jednak jego poglądy na świat zmieniły się. Samotność była dla niego coraz bardziej uciążliwa. Po jakimś czasie naprawdę ciężko jest żyć bez kogoś z kim można by było porozmawiać.
OdpowiedzUsuń-Tylko co jakiś czas kogoś spotykam, ale w większości przypadków muszę wtedy uciekać.-Powiedział.
-A ty?-Zapytał po chwili.-Nie wygląda na to, że ktoś tu z tobą przyszedł.
Nagle kotka pomyślała, co się dzieje z jej grupą. Pewnie się martwią, nie wiedzą, co się stało. Oby Błysk się nimi zajął i ich uspokoił...
OdpowiedzUsuń- Ja... Mam swoją grupę. Należą tam moi... Przyjaciele, jeśli można to tak nazwać. Wyszłam, aby rozejrzeć się po okolicy, ale wtedy napadł mnie deszcz. Do siedziby było już daleko, więc... Schowałam się tutaj. - wyjaśniła spokojnie, przymykając oczy. Pióro nie wyglądał już tak groźnie, kiedy znała jego zachowanie.
- Nie czujesz się czasem samotny? - spojrzała na niego. Radził sobie, to było widać. Ale... Może doskwierała mu samotność?
-Czasami.-Odparł Pióro. Srebrna trafiła w dziesiątkę. Lisek był zdziwiony, że tak szybko odgadła co go gnębi, ale nie dawał tego po sobie poznać... przynajmniej próbował. Nie wiedział czy mu to wychodziło czy nie, ale nie mógł tego sprawdzić.
OdpowiedzUsuńNagle rudzielec przypomniał sobie swoje stado. Czy ta grupa to też takie stado?
-Fajnie ci.-Powiedział po krótkiej chwili.-Gdybym teraz miał możliwość nie odchodziłbym od swojego stada.
Słuchała liska w spokoju. Po jego głosie było słychać, że serio za kimś tęskni.
OdpowiedzUsuń- Czemu nie znajdziesz nowego stada? - spytała dość cicho. Jej głos mimo wszystko odbijał się po ścianach groty, sprawiając, że kotkę zaczynała boleć głowa. Nie było to przyjemne, w końcu kto lubi ból głowy?
- Jestem pewna, że w okolicy jest sporo lisów, które chętnie zaopiekują się takim, jak ty. - uśmiechnęła się delikatnie, chcąc, aby jej głos brzmiał bardzo miło. Nadal nie chciała być uważana za złą.
-Nie spotkałem w okolicy wiele lisów.-Odparł.-Jednak te kilka, które spotkałem zawsze mnie przeganiały.
OdpowiedzUsuńLisek spuścił smętnie łepek. Jak na razie nie miał dużego szczęścia w spotykaniu innych. Większość ze spotykanych przez niego zwierząt nie była przyjaźnie do niego nastawiona.
-O innych zwierzętach chyba nawet nie muszę wspominać.-Powiedział po chwili. Nagle Pióro zorientował się, że przecież Srebrna na pewno nie ma ochoty słuchać jego użalania się. Pewnie ma już dosyć jego zachowania. Lisek potrząsnął głową i spojrzał na kotkę.-Przepraszam. Nie powinienem cię zanudzać moimi sprawami. Pewnie masz już dość tego mojego użalania się.
- Oh... - mruknęła cicho pod nosem. Jeśli inne lisy go przeganiały, to faktycznie miał przechlapane. W końcu ciężko, żeby zwierzęta z własnego gatunku go nie chciały. Srebrnej zabłysnął w głowie pewien pomysł.
OdpowiedzUsuń- Nie, nie martw się, wcale nie mam dość. - spróbowała uspokoić liska. - Jeśli chcesz, możesz iść ze mną. Przez jakiś czas możesz zostać. Potem, jeśli będziesz chciał odejść, to odejdziesz. - uśmiechnęła się delikatnie. Lis w grupie mógłby pomóc przeganiać wrogów. Na pewno pomoże też w polowaniach. Najwyżej się go nauczy. Poza tym lis jest sporym zwierzęciem, więc łatwiej byłoby mu przenosić rzeczy, których koty nie dałyby rady. W zamian miałby towarzystwo, jedzenie i nauczyłby się paru rzeczy.
Lisek nie mógł uwierzyć w to co teraz usłyszał. Nie wiedział do końca czy to prawda czy coś mu się przesłyszało. Przecież jeśli długo żyje się samemu to w końcu się wariuje prawda? Może on już właśnie doszedł do tego etapu?
OdpowiedzUsuń-Naprawdę mogę z tobą iść?-Zapytał się z nadzieją. Chciał upewnić się, że to wszystko jednak mu się nie przesłyszało. Jeśli tak by było naprawdę byłby bardzo zawiedziony. Bardzo polubił kotkę i nie chciał, żeby kolejny jego przyjaciel odszedł w swoją stronę, bo wtedy najprawdopodobniej już by się raczej nie spotkali. Przecież świat nie składa się tylko z miasta, lasu i ich okolic.
Lisek wyglądał na zaskoczonego. Ale żeby aż tak? To była zwykła propozycja, nic wielkiego!
OdpowiedzUsuń- Naprawdę. - odparła. - Umiesz polować, prawda? - odpowiedź była dość oczywista, w końcu gdyby nie umiał, to by raczej nie przeżył sam, co nie? Jednak Srebrna wolała się upewnić, bo w końcu mogło się zdarzyć, że zwyczajnie nie umiał polować i żywił się tym, co znalazł. Choć na to szanse były małe, pożywienia w okół nie było zbyt dużo. Ale nawet, jeśli nie umie, to się go douczy. Powinien nauczyć się też bronić, bo może być kiepsko, jeśli coś go zaatakuje... Najwyżej stado go obroni!
-Tak.-Odpowiedział z entuzjazmem. Czyli jednak się nie przesłyszał. Pióro miał ochotę aż skakać z radości, ale jakoś się powstrzymywał. Tak więc zamiast skakać przebierał przednimi łapkami z podniecenia. Nareszcie nie będzie sam. Co za szczęście. Przez chwilę lisek zastanowił się co pomyślą inni członkowie grupy, ale zaraz przestał się tym zamartwiać. Przecież skoro przekonał do siebie Srebrną to ich na pewno też mu się uda. Musi mu się udać! Nie było innej możliwości! Nawet jeżeli miałoby to zająć mu naprawdę dużo czasu musi pokazać reszcie grupy, że nie jest taki jak inne lisy!
OdpowiedzUsuńKąciki jej pyszczka znów uniosły się. Spojrzała w stronę wyjścia z groty. Zaraz powinno przestać padać, chmury się przerzedzają, a deszcz ledwie kropi. Zupełnie, jakby pogoda zrobiła to tylko po to, żeby Pióro nie był już samotny. Błękitny wzrok kotki znów powędrował w stronę podekscytowanego liska. Bardzo się cieszył. Nie było się co dziwić, Srebrna też bardzo się cieszyła, gdy Błysk i Piołun postanowili pójść z nią.
OdpowiedzUsuń- A umiesz się bronić? - znów rzuciła krótkie spojrzenie na chmury, z których woda przestała kapać. Świetnie, będzie mogła go zaprowadzić do grupy. Miejmy tylko nadzieję, że nie zaczną panikować jak małe kociaki. Jedynym kotem, o którego liderka mogła się teraz martwić, był Wrzos. On stracił matkę przez lisa... Ale może zaprzyjaźni się z Piórem?
-No...trochę.-Odparł lisek. Zanim opuścił swoje stare stado to zdążył nauczyć się tego i owego od mamy. Do tej pory, jednak prawie zawsze uciekał jeśli znalazł się w jakiejś niebezpiecznej sytuacji. Bronił się tylko wtedy kiedy nie miał już innego wyboru więc nie mógł powiedzieć, że umie się jakoś wybitnie bronić. No, ale jednak coś tam potrafił więc nie był do końca bezbronny. Może i nie powali jakiegoś większego przeciwnika, ale małego lub takiego mniej więcej jego wzrostu może jeszcze naprawdę poważnie zranić. Może i to nie jest wiele, ale jednak zawsze coś.
OdpowiedzUsuńZamyśliła się. W jakim sensie "trochę"? Może maluch zwyczajnie nie umie zbyt wiele? To jest przecież najbardziej oczywista z opcji. No cóż, nauczy się. Trzeba wiedzieć, jak się bronić, jeśli mieszka się w lesie. Lub w mieście.
OdpowiedzUsuń- Dobrze. Najwyżej cię douczę. - przerwała, zamykając oczy. Po chwili znów je otworzyła. Jej wzrok był ciepły. - Przejaśnia się. Chcesz już iść i spotkać się z resztą grupy? - to pytanie było chyba jedynym, które kotka wypowiedziała ze szczególną łatwością. Wiedziała już, że lisek chce ich towarzystwa i nie ma zamiaru atakować. Prawdopodobnie był teraz bardzo szczęśliwy...
Lisek poderwał się na równe łapy. Zaczął nawet dreptać w miejscu taki był szczęśliwy. Nie mógł się doczekać momentu kiedy będzie mógł poznać resztę grupy. Jak dobrze, że deszcz przestał już padać i nie muszą zostawać tu dłużej tylko od razu mogą iść. Pióro chyba wybuchłby gdyby musieli jeszcze tutaj zostać i czekać, aż deszcz przestanie padać. Po chwili dreptanie zamieniło się w skakanie. Pióro wyglądał teraz jak rudy króliczek.
OdpowiedzUsuń-Tak chodźmy!-Krzyknął uradowany.
Srebrna wstała, słysząc odpowiedź liska i powolnym krokiem wyszła na mokrą trawę. Co chwila oglądała się za siebie, czy Pióro na pewno idzie. W końcu nie chciałaby go zgubić, prawda? Ptaki już zaczęły śpiewać, motyle powoli wychodziły, by grzać się w słońcu. A kotka zmierzało w stronę opuszczonej szkoły, prowadząc małego rudzielcem za sobą. Ileż będzie z niego pożytku! Jest większy, więc bez problemu mógłby przenieść większe ilości zwierzyny. Albo ogółem mógłby upolować więcej. W dodatku będzie mu łatwiej bronić kociaków przed innymi, większymi zwierzętami. Oczywiście nie sam, bo grupa zawsze będzie się trzymała razem, ale jednak... Dobra, nie warto dalej spekulować. Trzeba doprowadzić młodzika do kryjówki, prawda?
OdpowiedzUsuń/odpis i koniec, c'nie?
Pióro ruszył za Srebrną. Był tak podekscytowany, że o mało co na nią nie wpadł. Jednak zanim lisek uderzył w kotkę potknął się o kamień i upadł. Tak to jest jak się nie zwraca uwagi na otoczenie. Lisek szybko się pozbierał i w chwilę potem był z powrotem tuż za kotką. Nie chciał się zgubić więc tym razem naprawdę się pilnował. Teraz szedł za Srebrną w takim skupieniu, że nic nie mogło go rozproszyć.
OdpowiedzUsuń/koniec