niedziela, 24 lipca 2016
Kładka
Zniszczona, drewniana konstrukcja, która kiedyś
prowadziła na drugą stronę rwącej rzeki, a teraz jest miejscem, w którym
zwierzęta mogą bez większych obaw łowić ryby, które wpadną pomiędzy
stare deski wystające z wody. Jednak mimo iż kładka była jednym z
najbezpieczniejszych miejsc przy rzece zawsze trzeba mieć się na
baczności, bo niektóre deski są śliskie i porośnięte mchem co nie
sprzyja utrzymywaniu równowagi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Shelby truchtała przed siebie. Chciała coś upolować, gdyż była głodna. Niestety, dzień bez jedzenia sprawił, że nie miała siły biec za zającem czy jakimś innym zwierzęciem. To było ponad jej siły. W dodatku te zające różniły się od tych, które znała i na które polowała w swoich rodzinnych stronach. Po chwili niespiesznego biegu do jej uszu dotarł szum wody. Pobudzona nadzieją, że w tej rzece czy w tym jeziorze lub morzu mogą być ryby, przyspieszyła. Zrobiła kilka kroków i znalazła się nad rzeką, nad którą kilka kroków dalej wisiała zniszczona kładka. Biała lisica utkwiła jednak spojrzenie w wodzie, z której wystawały jakieś deski. Miedzy dwoma z nich ujrzała trzęsąca się rybę. Shy zastrzygła uszami i zbliżyła do brzegu. Nagle za sobą usłyszała szelest, dokładnej liści krzaków. Szybko odwróciła się i zobaczyła tam lisa, takiego jak ona, tylko innego umaszczenia.
OdpowiedzUsuń/Pióro?
Lisek przechodził przez gęste krzaki kiedy nagle wyszedł nad brzeg rzeki. Rozejrzał się i westchnął. Znowu pomylił drogi. Nagle przed zawaloną kładką dostrzegł lisa. Z tej odległości nie mógł dokładnie określić czy lis był dorosły czy nie. Jedyne co mógł wywnioskować po tym co widzi to to, że zwierzę stojące przed kładką to lis polarny. Pióro myślał, że może został niezauważony, ale niestety po chwili zorientował się, że się mylił.
OdpowiedzUsuń-W-witaj.-Powiedział nieśmiało podchodząc w stronę kładki (ale nie zbyt blisko). Wtedy Pióro mógł zobaczyć, że przy kładce stoi nie lis, a lisica. Ciekawe co ją sprowadza w te strony.
Lisica zmierzyła rudego liska stojącego przed nią długim spojrzeniem. Szedł w jej stronę niepewnym krokiem, a z jego zachowania wynikało, ze mógł się tak wahać lub się bać. Po krótszym zastanowieniu się, Shelby wywnioskowała, że w tym miejscu może być niewiele lisów polarnych, takich jak ona. Cos jej podpowiadało, że może być jednym z kilku lub w ogóle jedynym. Nie rozmyślała jednak nad tym dłużej. Machnęła ogonem i zmrużyła oczy, patrząc na rudego liska.
OdpowiedzUsuń- Witaj. - powiedziała i po chwili przedstawiła się. - Jestem Shelby. A ty?
-Jestem Pióro. Nie wiedziałem, że w tych okolicach żyją lisy polarne.-Powiedział. Lisek nigdy nie widział tutaj lisa polarnego. Prawdę mówiąc nie widział tutaj żadnego lisa. Na swojej drodze zawsze spotykał tylko zwierzęta takie jak psy i czasem koty. W końcu zaczął myśleć, że jest jedynym lisem w okolicy. Jednak teraz miał przed sobą lisicę z krwi i kości. Był tak podekscytowany. Jednak nie dawał po sobie tego poznać. Nie chciał zrobić złego wrażenia.-Co cię sprowadza w te strony?
OdpowiedzUsuń- Mnie? - spytała lisica i nie czekając na reakcję lisa, westchnęła. - Sama nie wiem. Po prostu, gdy matka przestała karmić mnie i moje rodzeństwo, wszyscy rozeszliśmy się w świat. Ja dotarłam tu, wędrując bez konkretnego celu.
OdpowiedzUsuńShelby nigdy nie była zbyt wylewna i nigdy jej zwyczajem nie było rozpowiadanie na wszystkie strony o sobie i swojej historii, toteż i temu lisowi oszczędziła szczegółów przeszłych wydarzeń. Przekrzywiła głowę, patrząc na niego, po czym spytała:
- A ty, jesteś w tych stron?
Pióro zaprzeczył ruchem głowy. W sumie to nie miał jakiegoś specjalnego miejsca, które mógłby nazwać domem. Jeszcze kiedy lisek był mały i należał do stada te cały czas wędrowało i nigdy nie zostawało nigdzie dłużej niż było to konieczne. On sam teraz także robi tak samo. Wędruje i nie zostaje nigdzie na stałe...przynajmniej na razie.
OdpowiedzUsuńNagle rudzielca coś olśniło. Przecież lisica nie przyszła tutaj, żeby z nim gawędzić. Musiała mieć jakiś inny powód, a konkretnie jedzenie.
-O matko! Przeszkodziłem ci w polowaniu!-Powiedział i zmartwił się. Przez niego Shelby musi być teraz naprawdę głodna.-Może ci jakoś pomóc? Wiem! Może ja ci coś upoluję? Ty się połóż, a ja coś ci upoluję... Tak, tak. To dobry plan nie uważasz?
Shelby popatrzyła na liska zaskoczona. Jeszcze nigdy nikt nie chciał zrobić czegoś od siebie, dla niej, pomijając jej mamę i rodzeństwo. Jednakże nie tak lisiczka polarna została wychowana. Zawsze uczono ją, by nie wykorzystywała za bardzo dobroci innych i by potrafiła samodzielnie o siebie zadbać, a pomoc przyjmować tylko w skrajnych przypadkach. Tak więc nie mogła i nie chciała przyjąć oferty Pióra. Wiele razy była o wiele bardziej głodna niż teraz i wtedy zawsze jakoś potrafiła sama sobie coś upolować. Tak też było i teraz.
OdpowiedzUsuń- Nie musisz, ale dziękuję za propozycję i chęci. - odpowiedziała Shy. - Wiele razy bywałam bardziej głodna niż teraz. W takich chwilach zawsze udawało mi się coś upolować. Moja mama mówiła, że głód motywuje do cięższej pracy. Tak jest i ze mną. - wyjaśniła łagodnym głosem. - I co jak co, ale na ryby umiem i lubię polować. Ale jeśli chcesz, możesz zapolować na nie ze mną. - mimo tego, że nie było to pytanie, lisica wpatrzyła się w liska, oczekując od niego odpowiedzi.
Pióro zastanowił się chwilę. W sumie nie jadł nic od dłuższego czasu i zaczynało mu już burczeć w brzuchu, a ryby w tym miejscu to bardzo łatwa zdobycz. Wystarczyło tylko wyrzucić je na kładkę z pomiędzy desek mieszczących się w wodzie. Nic trudnego prawda?
OdpowiedzUsuń-Dobra. Czemu nie?-Powiedział, a następnie spojrzał w stronę kładki. Była ona dość mała. Dwa lisy na pewno się tam nie zmieszczą, a nawet gdyby się zmieściły ryzyko wpadnięcia do wody zwiększy się i to sporo. Tak więc chyba lepiej będzie jeśli będą polować po kolei. Lisek pomyślał sobie, że lepiej będzie jeśli Shelby zapoluje pierwsza. Ona jest dużo bardziej głodna od niego, a po drugie panie mają pierwszeństwo.-To może ty pierwsza co? Wątpię, żebyśmy zmieścili się tam razem.
Lisica rozważała wszystkie ''za'' i ''przeciw'' propozycji Pióra. W sumie mogła iść zapolować pierwsza, ale ona była gościem na tych terenach i najpierw powinien zapolować ich stały bywalec. Z drugiej strony, widziała też, że rudy lisek też był głodny. Słyszała też kiedyś, że liski takie jak Pióro nie przepadały za kąpielami. Podgatunek Shy, lisy polarne, umiały pływać i robiły to w razie konieczności. Mama Shelby uczyła swą córkę pływania, bo tak łatwo było zdobyć ryby, więc lisiczka umiała pływać, robiła to dość często i nawet jej to bardzo nie przeszkadzało. To zaważyło na jej decyzji.
OdpowiedzUsuń- Nie, ty idź pierwszy. - powiedziała Shelby.
Nie czekając na reakcję Pióra, podbiegła do brzegu. Gdy zauważyła rybę płynącą nieopodal, skoczyła w jej stronę i złapała ją w zęby, po czym zabiła i ze swoją zdobyczą w pyszczku, podeszła do rudego liska, uprzednio jednak otrząsając swe futerko z wody. Gdy była kilka kroków od Pióra, upuściła między nich upolowaną przez siebie rybę.
-No dobra.-Odparł lisek, a następnie wstał i ruszył w stronę kładki. Stare, zbutwiałe deski zatrzeszczały pod jego ciężarem, jednak lisek pewnym krokiem parł na przód. Kiedy doszedł na skraj kładki przylgnął brzuchem do omszałego drewna i wpatrywał się w wodę. Po chwili zobaczył ciemniejszy kształt, który wpłynął pomiędzy zatopione deski. Pióro łapą wyrzucił rybę z wody, a ta uderzyła o wystającą z wody deskę i upadła wprost na kładkę. Rudzielec wziął rybę i wrócił z powrotem do Shelby, a następnie położył rybę tuż obok tej pierwszej, którą upolowała lisica.
OdpowiedzUsuń