wtorek, 26 lipca 2016

Przedmieścia

Pojawiające się zewsząd budynki dla leśnych istot są już sygnałem, że lepiej zawrócić, bo właśnie zbliżają się do miasta: miejsca pełnego niebezpieczeństw. Na przedmieściach panuje pozornie spokojny klimat. W rozmieszczonych rzadziej niż w centrum budynkach mieszkają najróżniejsze zwierzęta - od koni aż po przemykające zakurzonymi piwnicami szczury.

7 komentarzy:

  1. Shelby biegła przed siebie. Nie miała konkretnego celu, po prostu biegła, już od jakiegoś czasu. Nagle zatrzymała się w pół kroku. Majaczące w oddali kontury ludzkich budowli wskazywały na to, że zbliżają się przedmieścia. Był to teren pełen niebezpieczeństw i nie wiadomo było, kto mógł czaić się w mroku. Dlatego też biała lisica zatrzymała się, wahając miedzy dwoma - biec przed siebie czy zawrócić. Ostatecznie zdecydowała, ze żyje się raz i kto jak kto, ale ona tchórzyć nie będzie. Pobiegła wiec prosto, w stronę budowli stworzonych przez człowieka. Po kilku chwilach nieśpiesznego truchtu Shy wyczuła woń psa parę kroków przed nią. Zamarła i zjeżyła sierść w oczekiwaniu na ruch psa.
    /Czarna Smugo?

    OdpowiedzUsuń
  2. I nie tylko Shelby pobiegła za daleko, tak samo było z Czarną Smugą który jak zwykle podróżował z głową nisko schyloną, oddając się całkowicie swojemu zmysłowi węchu, który miał bardzo wyczulony. Przecież ten dostarczał mu wystarczająco dużo informacji. Możliwe, że gdyby ludzie nadal zamieszkiwali tamte miasto Czarny zachowywałby o wiele większą. Przecież nie trudno jest być potrącony przez pierwszy, lepszy samochód, ale na szczęście tego problemu nie ma. Nawet nie zauważył że budynki powoli zmniejszały się i ustąpiły miejsca naturze. Nagle praz z przypływem ciepłego powietrza Smuga wyczuł charakterystyczną woń, którą bardzo rzadko czół, bowiem nie za często spotyka się lisy w mieście, gdzie egzystował sobie w (nie)spokoju Smuga. Właśnie lisy - wredne, rude stworzenia, które parszywie podszywały się pod psy. Czy rude to rzecz o dziwo sprzeczna, jak się zaraz miał przekonać Smuga. Czarny uniósł swój łeb i spojrzał bladoniebieskimi oczyma na lisicę, która już przygotowywała się na atak z jego strony, jakież to było... pospolite, jednak czemu by tu się dziwić. Prosta reakcja naturalna.
    - Coś słońce rzeczywiście w tym roku mocno świeci - burknął unosząc swoje oczęta w stronę wielkiej, niezidentyfikowanej kuli światła - te lis futro ci trochę wypłowiało, nie sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdy Shelby usłyszała słowa psa, jeszcze bardziej zjeżyła sierść na całym ciele. Że niby wypłowiało jej futro? Wypłowiało? Jej? Czy ten pies w ogóle widział kiedyś lisa polarnego? Lisica była bardzo oburzona, i dlatego dopiero po chwili dotarło do niej, ze pies pewnie właśnie nigdy nie widział lisów takich jak ona. Nie powinna więc się dziwić, jednak Shy już taka była, ze nie tolerowała zniewag, nawet nieświadomych, pod adresem swoim czy swojego gatunku, z którego była dumna. W gniewie uderzyła ogonem o ziemię i zmrużyła oczy, patrząc na psa, a z jej pyszczka wydobył się krótki warkot:
    - A ty, kundlu, wytarzałeś się w sadzy czy podpaliłeś sobie futro?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty biała, nie fikaj tak Czarnemu, bo pomimo że jest z niego dobro duch i jeszcze nigdy nie polował na nic większego niż kuna/łasica to potrafi zaatakować i wyrządzić różne krzywdy, jednak nie zabija jeśli to nie jest konieczne.
    - My, psy w przeciwieństwie do was mamy różne kolory sierści, a wy no cóż raczej nie macie zbyt wiele do wyboru, możecie być rudzi, a ty jesteś biała, zasługa słońca, czy niedorozwoju? No i co takie leśne zwierzątko robi tak blisko miasta? - fakt, Smuga nigdy nie słyszał o kimś takim jak lis polarny, dlatego tak bardzo szydził z Shelby, bo on po prostu nie lubił lisów pomimo nawet tego że przypominały psy, dlatego Shy nie była żadnym wyjątkiem. Oczywiście jak to często było nie odczuwał większego niebezpieczeństwa związanego z lisicą, która była wzrostu dużego kota, a jeżeli ktoś jest głupi mógłby pomyśleć że Smuga skrzyżowany jest z wilkiem, stąd jego wzrost, no ale on tego nie wiedział.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lisica, gdyby nie była tak opanowana, już dawno rzuciłaby się psu do gardła. Może i Shelby nie była zbyt dużych rozmiarów, może i ten czarny pies był od niej o wiele większy, ale walczyć ona potrafiła. Zabijać również. Może i była dość młoda, ale parę razy zabiła dorosłego kota. Jednakże w związku z tymi rzeczami, i wieloma innymi, Shy nienawidziła zniewag. Tak, może i tutejsze zwierzęta nie widziały nigdy, lub prawie nigdy, lisów polarnych, takich jak ona, ale to nie powód dla nich, by szydzić z niej czy z jej gatunku.
    - U nas, w tundrze, niewiele jest lasów, jakie znacie wy. - prychnęła. - O wiele trudniej tam żyć, i wątpię, czy ty byś przeżył tam choć kilka dni. A poza tym jestem lisem polarnym, które prawie zawsze są białe, i które tutaj rzadko występują. I, jakbyś wiedział, my, lisy polarne, na lato zmieniamy futro. To znaczy, ze zmienia się nam jego kolor, bo możesz nie wiedzieć. My, lisy, nasze wszystkie gatunki, są nie tylko białe czy rude. To, że takich nie widziałeś, to nie znaczy, ze takich nie ma. Bo są, lisy rude, białe, brązowe, szare i inne. Nie to co wy, psy - gatunek ten wyrzuciła z obrazą. - Jesteście jak tęcza, we wszystkich kolorach. I co wam z tego? Nic. Możecie tylko się pochwalić, ze macie na sobie zapchloną kupę futra kolorowego od brudu, ot co.

    OdpowiedzUsuń
  6. - Gdzie? W tundrze? A niby gdzie jest ta cała twoja ,,tundra"? Żyje o wiele więcej oraz wiem o wiele więcej o przetrwaniu niż ty, a jakiś zwykły lis opowiada o jakieś bajeczki o jakże trudnej tundrze. Jak jesteś taka mądra to miasto zaprasza, tam bardzo łatwo przeżyć... no tylko uważaj na jakieś psie gangi, ale to pestka dla ciebie, mają teren tylko na jakiejś większej połowie terenu, a na pozostałej połowie żyją samotnicy tacy jak ja, a jeżeli ty wątpisz że przeżyłbym tam to ja tym bardziej wątpię że uchronisz się tutaj przy życiu - warknął spoglądając na białasa. Za kogo ona się uważa, skoro obraża go? Oczywiście racją było że ona również potrafi nieźle pogryźć, a zważając na wielkość lisicy na pewno jest bardzo szybka i zwinna, zresztą jak prawdopodobnie większość jej gatunku, który jak się okazało nie był tylko jednorodny, tak jak uważał i myślał Czarna Smuga.
    - I co? Jeśli są szare to też uważasz że wytarzały się w sadzy? Czy to tylko zarzucasz nam psom? W sumie i tak już raczej znam odpowiedź na pytanie... nieprawdaż? - burknął mrużąc swoje oczy, a następnie usiadł, nie zważając na żadne niebezpieczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lisica była zła na psa, bo cały czas znieważał trud życia w tundrze i jej gatunek i sarkazm, jednak po części w jego słowach była racja, gdyż Shelby przekonała się już, iż w tym opuszczonym mieście nie było wcale tak łatwo przeżyć. Jednakże Shy to dość rozsądna lisica jak na swój wiek - wiedziała, że większym - i zwłaszcza z pewnością silniejszym psom lepiej się nie narażać. Wciągnęła wiec głęboko powietrze, a potem powoli je wypuściła, a uczyniła to, by się uspokoić, wyrównując oddech. Gdy to zrobiła, cofnęła się o krok i usiadła z owiniętym wokół ciała ogonem na tyle, na ile jej pozwalała jego długość, po czym powiedziała spokojnym, opanowanym głosem:
    - Tundra, miejsce w którym mieszkałam, to las, ale z niskimi drzewami, trochę wyższymi od ciebie, psie. Trawa tam praktycznie nie rosnie, a jak juz, jest niezbyt dobra. Ale kto by jadl trawe, bo chyba nie ja... Wracajac do tematu, w tundrze jest bardzo zimno, gdyż śnieg pada tam zawsze, i nigdy nie znika. Przez to trudniej upolować tam zwierzynę. Jednak jak to w lesie, mieszkają tam również drapieżniki, większe od lisów zwierzęta, które mogą na nas zapolować. Z reguły robią to rzadko, ale głód popycha do rożnych działań. Jeśli chce nam się pic, musimy szukać miejsca, w którym lód zamarznięty na wodzie pękł, lub sami jesteśmy zmuszeni go przebijać. Jak jest bardzo gruby, i nam się to nie uda, to żeby zaspokoić pragnienie, jemy śnieg. Zwierzyna wychodzi tylko wtedy, gdy nie pada śnieg. Ale gdy pada on długo, zwierzęta są wychudzone, my, lisy, również. Nie zawsze udaje nam się upolować coś, co wystarczy dla wszystkich, wiec albo jemy bardzo niewiele, albo nie jemy nic. Przynajmniej tak było, gdy mieszkaliśmy z matką. Jak radzą sobie dorosłe lisy, które na ogól są samotnikami, nie wiem. - westchnęła. - Tak wiec zrozum, lub chociaż spróbuj zrozumieć, że moje życie nie było zawsze tak wygodne, jak chociażby tu, w mieście, bo może i jest tu niebezpiecznie, ale niczego tu nie brakuje, i, że życie w tundrze wcale nie jest takie łatwe, jak śmiesz pewnie myśleć, psie.

    OdpowiedzUsuń