sobota, 23 lipca 2016
Opuszczony szpital
Duży, zniszczony, biały budynek z powybijanymi oknami, odpadającym tynkiem, który odsłania czerwone cegły oraz zawalonym lewym skrzydłem. Wewnątrz szpital jest w równie złym stanie. Większość drzwi do sal gdzie kiedyś leżeli pacjenci są wyrwane z zawiasów, a te które się jeszcze trzymają są zardzewiałe. Łóżka w salach są powywracane, a szafki połamane. Z sufitu pospadało kilka desek, które blokują przejście większym zwierzętom do niektórych korytarzy. Jednak mimo tego, że czas i czynniki zewnętrzne nie był zbyt łaskawe dla tego budynku to dalej może pełnić rolę schronienia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
//Zapraszam każdego, kto chce poufabulić, nie gryzę//
OdpowiedzUsuńCzarna Smuga stawiał ciężkie kroki, a łeb pochylony blisko ziemi wąchając podłoże które było położone przed jego łapami. I kto by pomyślał, że w tym ciężkim świecie znajdzie się czas na nudę, która aktualnie złapała w swe sidła psa. Na niebie nie było żadnej chmurki, a rażące słońce tylko pogarszało sytuację. Smuga zakończył swój chód, gdy tylko dotarł do białego budynku. Pies często go widział, jednak jeszcze nigdy nie wchodził do środka, a teraz był idealny moment by to zmienić. nie myśląc zbyt długo potruchtał do środka zniszczonego budynku.
Ukryta za jakimiś deskami Magenta jadła przed chwilą upolowaną mysz. Często przychodziła w to miejsce, bo wiedziała, że wśród tych wszystkich rozwalonych rzeczy należących kiedyś do ludzi chowają się te zwierzęta. Najwyraźniej wybrały ten budynek na swoją kryjówkę. Ale Magenta nie była jakimś dużym psem, lecz kuną, więc potrafiła wchodzić w różne szczeliny by tam polować. Stwierdziła, że mniejsi mają łatwiej, jeśli chodzi o znajdywanie jedzenia. Ale z walką z silniejszymi tak łatwo już nie jest. W pewnym momencie samiczka usłyszała jakiś odgłos. Przerwała posiłek i wychyliła łebek zza desek. Pies! Co, jeśli ją zobaczy lub wyczuje? W końcu Magenta ma ze sobą jedzenie, więc wokół czuć krew. Momentalnie schowała się i wróciła do posiłku, gdyby pies ją znalazł i musiała uciekać. W końcu może i jest teraz zagrożona, ale ma szansę na najedzenie się!
OdpowiedzUsuńNiestety, kiedy jest się zwierzęciem a pokroju Czarnej Smugi o wiele trudniej jest podróżować po obszarach zamkniętych. Tak też było w tym wypadku. Pies chodził bez większego celu, a jego długie pazury stukały o poniszczoną, białą a raczej już poszarzałą posadzkę roznosząc się swoim złowieszczym echem po pustych korytarzach i salach. Smuga zajrzał do jednej z nich, a jej stan prawie niczym nie odróżniał się od stanu pozostałej części miasta. Ogólny nieład i chaos. Czarny wszedł do niej i zaczął swoim nosem przeszukiwać teren, jednak nie było tam niczego co mogłoby zwrócić uwagę Smugi. Im dalej pies się zapuszczał tym trudniej było mu chodzić. Gruz, różnego rodzaju drewniane deski, które nie wiadomo skąd się wzięły a raz nawet na korytarz wywleczone było metalowe łóżko, które straciło swoje mięciutkie obicie. Pies z większą lub mniejszą gracją pokonywał te przeszkody. Niedługo potem drogę zagrodziło mu znów parę desek, pies rozdziawił swoją paszczę a następnie zacisnął ją na kawałku drewna i zaczął ciągnąc z całej siły. Pierwsze podejście nieudane, drugie nieudane a trzecie, trzecie to już coś innego! Do trzech razy sztuka, nieprawdaż? Coś zatrzeszczało, coś zasyczało i naglę na wielką, czarną głowę spadł tynk czy co tam było. Czarna Smuga wydał z siebie bliżej nieokreślony dźwięk oznaczający niezadowolenie i spojrzał groźnie na dach, z którego pewnie wzięły się deski. *Nic tu ciekawego* warknął w myślach i zarządził w tył zwrot. Kiedy tak szedł jego czuły nos wyłapał pewien zapach, znany zapach, zapach krwi... no i jeszcze jakiegoś innego zwierzątka. Smuga od razu zaczął za nim podążać od tak, dla zaspokojenia ciekawości no i kto wie może będzie mógł coś zjeść. Tak oto jego pysk zbliżał się niebezpiecznie do kryjówki kuny, Magenty.
OdpowiedzUsuńKuna wciąż jadła mysz, ale teraz bardziej uważała. Zachowywała się jak najciszej i ciągle nasłuchiwała. Postanowiła znów przerwać jedzenie i zobaczyć, czy pies sobie nareszcie poszedł. Ale kiedy tylko wychyliła łebek zza deski, zobaczyła, że duże zwierzę jest tuż przed nią i się zbliża. Jej ciemne oczka momentalnie powiększyły się ze strachu. Samiczka cofnęła się krok, zasłaniając sobą swoje jedzenie i pokazała kły pomimo tego, że drżała ze strachu. Ten pies jest ogromny. Magenta nie chciała oddać mu jedzenia.
OdpowiedzUsuń- S-stój! Zatrzymaj się! To moje jedzenie! - krzyknęła, ale jej głos nie brzmiał groźnie. Słychać po nim było, że kuna się boi. Po tym nie powiedziała już nic więcej, tylko czekała na to, co zrobi pies, nadal pokazując kły. Była gotowa do ataku.
Niebieskie oczy Smugi od razu zauważyły ciało brązowego zwierzęcia, które kryło się w starych możliwie że spróchniałych, połamanych deskach, od którego to bił ten specyficzny zapach a jak się później okazało również i woń krwi którą było czuć od martwej myszy. Smuga odruchowo zrobił mały krok w tył, kiedy usłyszał przenikliwy krzyk, a raczej pisk zwierzęcia. Przecież nie musiała się tak drzeć, skoro nic jej nie robił. No może jedynie on tak uważał, skoro dla niektórych już jest źle jeżeli tylko się podejdzie. Pies wyprostował swój skrócony ogon w geście że się nie boi, bo... czego by tutaj się bać, przecież z łatwością mógłby zabić tą kunę jeśli tylko miałby taką ochotę.
OdpowiedzUsuń- Czyżby? - warknął i pochylił swój wielki łeb łupiąc groźnie na kunę - A niby od kiedy taki szczur jak ty rozkazuję mi co mam robić? - dodał równie groźnym tonem, a następnie zrobił dwa kroki w stronę brązowego stworzenia.
Dla tej kuny krzyk był w tej chwili najlepszym rozwiązaniem. Ale najwyraźniej tego psa to nie za bardzo obchodziło. Pewnie jest głodny i będzie chciał zabrać jej zdobycz. Ale ona nie podda się bez walki! Była gotowa do ataku w każdej chwili. Poczeka jeszcze, gdyby jednak pies postanowił odejść. Tak byłoby najlepiej.
OdpowiedzUsuń- Szczurem?! Jak możesz mnie nazwać szczurem?! Szczury to ja jem na śniadanie! - wykrzyknęła, patrząc prosto w oczy psa. Nadal zakrywała swoim ciałem mysz. Kiedy duże zwierzę zbliżyło się jeszcze bardziej, Magenta straciła nieco swoją odwagę. Popatrzyła na swoją zdobycz. Szybko ją chwyciła i zaciągnęła dalej za deskę, chowając się w kącie. Potem znów stanęła przed swoim jedzeniem. Może teraz pies jej nie dosięgnie?
Mysz... tutaj chodziło o jedną głupią małą mysz, o którą to tak ta kuna dzielnie walczyła i darła się nie wiadomo o co, pomimo że i tak niczym to nie skutkowało. Przecież jakby Smuga był głodny to by raczej zapolował na kunę, bo jest większa, a nie zabierał pół zjedzoną mysz. Aż takim leniem to on nie jest, potrafił polować dla siebie bez kradzieży, jednak to nie oznacza że nigdy nie dopuścił do tego haniebnego czynu.
OdpowiedzUsuń- O proszę mamy coś wspólnego ze sobą, też jem szczyry takie jak ty bo kuna a szczur to jedno i to samo, jakoś większej różnicy nie widzę - warknął, a następnie zaśmiał się krotko i chrapliwie widząc reakcję kuny. Wszystkie reagują tak samo...
- Hej, czy ja powiedziałem że chce cie zjeść? - mruknął trochę z politowania i usiadł na mieszaninie gruzu, ziemi i kurzu czyli podłodze w zaniedbanym szpitalu. Rzeczywiście był zaniedbany.
Magenta mogłaby nawet zginąć dla swojego jedzenia. Po chwili wycofała się do kąta, gdzie zaczęła jeść. Nie chciała marnować czasu, a zaraz miała zamiar uciec. Ten pies nadal tu był, czyli kuna była zagrożona. Chciała pobiec prosto do jakiejś lepszej kryjówki, tam, gdzie to duże zwierzę jej nie znajdzie.
OdpowiedzUsuń- To lepiej upewnij się, czy nie jesteś ślepy, bo ja widzę różnicę. - uśmiechnęła się, zadowolona ze swoich słów. Niech on z nią lepiej nie zadziera! Może i jest mała, ale była gotowa, by go nieźle podrapać i pogryźć. Może była zbyt pewna siebie! Może. Zwykle to miła kuna, ale jeśli chodzi o obronę siebie, innych lub jedzenia, czasami jest jakby kimś innym.
- Nie. Ale spotykałam niejednego takiego psa, który ukradł mi jedzenie lub próbował mnie zabić. Nie sądzę, żebyś był inny. - mruknęła. Przerwała posiłek. Czy on nie chce jej zaatakować ani ukraść mysz? Jeśli tak i chciałby, żeby wyszła, będzie musiał jej to udowodnić. Ale kuna stwierdziła, że raczej nie będzie chciał, by się nie ukrywała.
Nagle, jakby zabrakło mu śliny w pysku, nie był przygotowany że coś tak małego w stosunku do czarnego zdoła mu odpowiedzieć równie hardo jak on sam. Czyli nie takie kuny strachliwe jakby się wydawało. Przez kilkanaście sekund myślał jak by tu odpowiedzieć na to co rzekła kuna, jednak zaniechał tych prób i tylko mrużąc swe ślepia spojrzał na brązową. Głupio byłoby kontynuować te przekomarzanki słowne.
OdpowiedzUsuń- To musisz się nauczyć się że nie wszyscy są tacy jak większość, bo możliwe, że teraz spotkałaś jakiś wyjątek psa, który wcale nie zamierza cię zabić bo MU SIĘ TAK PODOBA. Bezsensowna byłaby twoja śmierć, gdyby nikt inny z niej nie skorzystał. Fakt zabijam, ale nie dla zabawy lub dominacji tylko bym przetrwał. - burknął o dziwo ponurym głosem czekając na to co odpowie. Nie chciał niczego jej udowadniać, ponieważ mówił prawdę. Nie był typem krętacza, który rzuca słowa na wiatr. Miał już kilka okazji by zaatakować a nie zrobił tego.
Mogła być miła, jeśli będzie wiedziała, że nic jej nie zagraża. Teraz była w miarę ukryta, ale gdyby pies się postarał, udałoby mu się ją zabić. Tak nie mogło być! Jej mina stała się spokojna, jakby nic się nie stało i przed chwilą wcale nie pokazywała kłów.
OdpowiedzUsuń- Nie znam cię. - odezwała się po chwili. - Co, jeśli kłamiesz? - zapytała. Zachowywała się już bardziej tak, jak zwykle się zachowuje. Była spokojniejsza i mówiła bardziej łagodnym głosem. To dlatego, że pies nadal nie próbował jej zabić ani zabrać mysz. Czy może mu zaufać?
Oblizała pyszczek i podeszła kilka kroków bliżej do psa, lecz nadal była ostrożna. Skończyła posiłek, więc gdyby coś się działo, może od razu uciec. Co, jeśli źle oceniła tego psa i jest dobry? Może nie powinna była być dla niego taka niemiła i od razu pokazywać kły? Nagle, kiedy tak się zastanowiła, zrobiło jej się trochę przykro. Codziennie jest taką miłą, uwielbiającą rozmawiać z innymi kuną, a tu nagle stała się wręcz... okropna. Za szybko go oceniła.
- Ja ciebie też nie znam, kiedy przyszedłem na świat też nikogo nie znałem, a jednak ufałem mojej rodzicielce, mojemu ojcu i bratu, czy postąpiłem źle? Czy oni pomimo że ich nie znałem zabili mnie lub zrobili coś złego? Zawsze przy pierwszym spotkaniu nie zna się jakiejś osoby, a jednak popatrz przeżyłem już tak kilka lat, oczywiście nie sugeruje że wszyscy są ,,dobrzy" bo zawsze znajdzie się osoba ,,zła" która pragnie czyjejś zguby. A tego czy kłamie, czy też nie nigdy się nie dowiesz jeżeli będziesz siedziała za tymi deskami jak jakichś tchórz - kiedy zakończył swój dosyć długi monolog wziął głęboki, długi oddech, opuszczając oraz podnosząc swą klatkę piersiową. Kiedy Magenta bliżej podeszła do niego ten tylko przekręcił swój łeb, ale nie zrobił niczego innego. Mówił prawdę - nic nie chciał jej zrobić, dlaczego miałby jakoś inaczej reagować? W szczególności, że miał tutaj do czynienia z niezwykle ostrożnym i płochliwym zwierzęciem. Oczywiście Smuga przyzwyczaił się że inni zbytnio szybko go oceniają, wrzucając go do grupy tych brutalnych, okropnych, złych, dlatego to nie zrobiło na nim wielkiego wrażenia.
OdpowiedzUsuńPopatrzyła na psa, nie podchodząc już bliżej, bo stwierdziła, że jest od niego w dobrej odległości. Teraz przynajmniej troszkę mu ufała. Czy Smuga to zepsuje? Okaże się. Kuna po chwili ciszy odezwała się:
OdpowiedzUsuń- Masz rację. Za szybko cię oceniłam, źle się zachowałam. Przepraszam. Ale wiesz, jak jest... zwykle lepiej jest zachować ostrożność. Ja... - przez chwilę nic nie mówiła, jakby zastanawiała się, czy kontynuować, czy nie - mam na imię Magenta. - uśmiechnęła się lekko.
Uspokoiła się, dzięki czemu usiadła. Nadal była trochę niepewna i postanowiła się bardziej nie zbliżać do psa. Chciała najpierw z nim porozmawiać i dowiedzieć się więcej.
- Często tu przychodzisz? To jedno z moich ulubionych miejsc do polowania. A wiesz czemu? Jest tu dużo myszy i szczurów, ale chowają się w ciasnych miejscach, więc takim jak ty byłoby trudno je złapać. Ale jest też niebezpieczne. - trochę się rozgadała i nie zamierzała jeszcze przestawać. - Była kiedyś taka sytuacja, że chodziłam w takich ciasnych miejscach pomiędzy porozrzucanymi rzeczami, a pod takim drewnem, takim jak to, pod którym przed chwilą się chowałam, leżał przygnieciony pies. Nie żył. To było straszne! Trzeba tu uważać na wszystko. - zakończyła.